Kuchenne rewolucje, czy po prostu projektowe rewolucje?

Projektowe rewolucje

Ostatnio wyszła bardzo ciekawa sprawa. Na kolacji u przyjaciół w Amsterdamie dowiedziałem się, że oglądają online odcinki programu Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler. Zważając ich dość wybredny gust co do literatury i tego co oglądają ciekaw byłem co ich przyciąga do tego programu. Głównym bodźcem była jakość jedzenia sprzedawana w polskich restauracjach, ale również opór dla zmian i dialogi jakie wynikają w czasie programu. No cóż, trzeba było przekonać się samemu. Szybko znalazłem program online i praktycznie całą niedzielę spędziłem z moją dziewczyną oglądając kolejne odcinki. Moja dziewczyna była zainteresowana gotowaniem, zarządzaniem restauracją itd., bo ma gdzieś w zamyśle otwarcie restauracji, natomiast mnie wciągnęło coś innego. Otóż, sposób znajdowania przyczyn obecnej sytuacji i wprowadzanie zmian. Przecież to wypisz, wymaluj obraz pracy konsultanta czy też coacha na projekcie.

Spójrz i przypomnij sobie jak to jest.

Biznes, Project Manager lub właściciel proszą Cię o pomoc. Przyjeżdżasz, prosisz o oprowadzenie Cię po projekcie, pokazanie narzędzi, metryk, demo produktu i praktycznie dzień się kończy, ale na ogól już sporą masz listę, rzeczy, które są robione źle, nie działają i musisz się zastanowić jak to zmienić. Podczas pobytu zauważasz, że team nie współpracuje dobrze. Czasem to przypadkowa zbieranina kontaktorów, konsultantów z konkurujących firm. Czasem jest to brak komunikacji, odnalezienia się w nowym środowisku. Kiedy indziej terroryzm managementu i ignorowanie zdania osób, które są najbliżej. Często spotykanym rozwiązaniem jest szantaż finansowy, czyli albo obetniemy Ci premię, która stanowi większość pensji, albo zostaniesz zwolniony, jak będziesz się stawiał i wymądrzał. Taki niski sposób zmuszenia ludzi do realizacji swoich pomysłów  i dowartościowania się jako "szef". Uwielbiam kwitować taki styl zarządzania powiedzeniem "Szef to jest na jajach. Majster na budowie. A Ty jesteś managerem i przynajmniej udawaj kogoś takiego". Żeby mieć jak najbardziej jasny obraz sytuacji umawiasz się na sesje "face to face" lub łapiesz ludzi "na papierosku", czy przy automacie do kawy i zaczynasz indywidualny coaching.

Team nie działa jak powinien, więc robimy team building. Pani Magda jedzie na pole z zespołem, żeby powyrywali trochę warzyw na zupę, czy też podeptać kapustę. A nasz zespół projektowy zabieramy na kręgielnię, na pain(t)ball, golfa itd.

Zespół zaczął widzieć w sobie ludzi, którzy mają pewne wartości, zainteresowania, rozmawiają ze sobą. Przedstawiamy listę zmian i tutaj zaczyna się karuzela wymówek, oto najczęstsze i we wspomnianych "Kuchennych rewolucjach" Magdy Gessler oraz w "Projektowych rewolucjach":

  • "Nie ma szans.", "Nie da rady." - to jest najczęstsza "pyskówka" i reakcja obronna na zmiany. Lepiej powiedzieć, ze się nie da, niż mieć nowe obowiązki i nową rzeczywistość. Stara jest taka fajna, wygodna. Złamał się szpadel? To oprzyj się o betoniarkę.
  • "Nie umiem" - no to się naucz.
  • "Nie opłaca się."  - w Polsce nic się nie opłaca, każde pieniądze są wydane i zmarnowane. Nie ma czegoś takiego jak inwestycja. Udawany serek feta wyciągamy z kosza w nocy , a kod, który do niczego się nie nadawał wrzucamy z powrotem do repozytorium jako biblioteka albo prototyp.
  • "To nie jest Warszawa." - to jest zarzut pod tytułem to co działa gdzie indziej nie będzie tutaj działało, a doświadczenie na zagranicznych projektach możesz sobie wsadzić. Przyjechało panisko na wieś i będzie mi mówić jak się kury doi :)
  • "Tutaj jest Polska" - jak wyżej, tylko bardziej globalny punkt odniesienia i bezpośrednie zahaczenie o doświadczenie i źródła wiedzy coacha.
  • "Ja od tego tutaj nie jestem" - reakcja alergiczna "szefostwa" na widmo wykonywania przez nie przyziemnych prac. Prosimy kierownika o pomoc w obieraniu ziemniaków tudzież o zrobienie review kodu. Zaczyna się krucjata, wyzwiska, "po co i kto Cię tu zapraszał?", jednym słowem obraza majestatu. Mam blackberry i nie będę sobie brudził rąk, chociaż projekt wali się i pali.
  • "My tak robimy od zawsze" - tak, a robienie tego samego i oczekiwanie innych wyników to według mnie i A. Einsteina szaleństwo. Póki co efekty robienia tego samego są bardzo widoczne i określone jako porażka, ale ciągniemy dalej z dobrą miną do złej gry, tak? Jakie to pomocne. :)

Jak już jest co pokazać, to bierzemy produkt to potencjalnego odbiorcy. Pokazujemy, zachęcamy, może przyjdą po więcej.

Teraz załóżmy, że Ci się udało i zmiany zostały wprowadzone.

Wracasz po kilku miesiącach na ten sam projekt i dowiadujesz się, ze twoje test case'y są wykomentowane, framework testów automatycznych wyłączony i nie testy nie są dopisywane, bo nie było czasu, bo trzeba by było wciąż się tym zajmować itd. Ludzie są porozsadzani po rożnych piętrach, unikają Twojego wzroku i nie rozmawiają ze sobą a project manager deleguje zadania nazywając to Agile. Wówczas zaczynasz się zastanawiać, czy powinieneś trzymać ten projekt w swoich referencjach i portfolio, czy może lepiej, żebyś nie był z tym bajzlem kojarzony.

No i oczywiście jeżeli projekt nie wypali lub będzie zupełną klapą z punktu widzenia odbiorcy, to szukamy konsultanta, coacha, kontraktora, który pracuje na tym projekcie i ... tak, to jest jego wina.

Chcesz być Agile Coach, Executive Coach itd. - pooglądaj "Kuchenne rewolucje" i zobacz jak pracuje się z ludźmi na projekcie.

Jeżeli już jesteś coachem, konsultantem, zobacz program i z łatwością odnajdziesz uderzające podobieństwa do Twoich doświadczeń oraz uśmiejesz się, że boki zrywać ;)

Dla tych, którzy zamierzają skorzystać z pomocy osoby z zewnątrz, jedna moja dobra rada. Tak jak Magda Gessler powiedziała: "Ludzie nie osiągają sukcesu, bo się nie słuchają."

Krystian... dla porownania

Krystian... dla porownania powinienes zobaczyc sobie przynajmniej jeden sezon (2 lub 3) hell's kitchen z Gordonem... inny styl zarzadzania, inny styl wprowadzania zmian... duzo "sztuczek"

Pozdrawiam
MF

Hell's Kitchen

Cześć Marta,
Dzięki za komentarz. Czasem oglądam Hell's Kitchen. Tak, to zupełnie inny styl. Ale uważam, że ten program jest za bardzo ustawiony pod jeszcze jeden reality show zespołowy tak jak Robinsonowie, gdzie meczy się ludzi aż odpadną. Nie sądzę, że czegoś można się z tego programu nauczyć oprócz doprowadzania ludzi na skraj załamania nerwowego i jak skłócić zespół.
Tutaj nie ma mowy o budowaniu czegoś razem, ma przetrwać najlepszy i podkładanie świni jest w normie. Jak nie nadążasz, albo noga się powinie, to będziesz wytypowana. Styl zarządzania "slave master" jest raczej dobrze opanowany w Polsce, więc nie ma czego modelować. :)
Każdy program jest taki sam za wyjątkiem profilu psychologicznego uczestników, którzy są specjalnie dobierani tak, żeby były jak największe napięcia w zespole. Gordon Ramsey to nie konsultant.
Co miałaś na myśli w swojej wypowiedzi?

Comment viewing options

Select your preferred way to display the comments and click "Save settings" to activate your changes.

Skomentuj

The content of this field is kept private and will not be shown publicly.
CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem, czy botem spamującym
Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.